Przejdź do zawartości

Czym jest prawdziwe wsparcie.

Wierzę, że istnieje wsparcie, które w trudnych chwilach daje siłę, ukojenie trudnych emocji, w tym strachu, oraz niesie nadzieję, spokój i radość. Wierzę, że każdy z nas takie wsparcie może ofiarować w potrzebie zarówno samemu sobie, jak i innym kochanym przez nas osobom. Prawdziwe wsparcie daje siłę i poczucie spełnienia obu stronom, ofiarującemu i przyjmującemu, buduje ciepłą relację, więź, nadaje sens naszemu człowieczeństwu, naszemu życiu. Oparte jest na miłości i empatii, to współodczuwanie z drugim człowiekiem, to po prostu bycie razem.

Dwukrotne zmaganie się z nowotworem pokazało mi jednak, że jest to jedno z najtrudniejszych wyzwań dla nas i dla naszych bliskich. Ponieważ rak wiąże się z wieloma trudnymi emocjami, wielu z nas zamyka się na nie, chce je zignorować, aby nie czuć pierwotnego strachu o życie, braku bezpieczeństwa, smutku, bezradności i przerażenia. Tak bardzo boimy się emocji, jakie wywołuje w nas ta choroba, że zamykamy się na nie i wybieramy drogę ucieczki, która jest ucieczką przed samym sobą, prawdziwym życiem i prawdziwymi emocjami. Funkcjonujemy wtedy jak roboty, poprawiamy poduszkę choremu, karmimy lub trzymamy za rękę, ale taka pomoc nie przynosi wsparcia i ukojenia. Jest mechanicznym wykonywaniem czynności, niczym więcej. Cały czas mamy wtedy nadzieję, że właściwa pomoc może nadejdzie od lekarzy, może od księdza w trakcie mszy św., szukamy jej poza nami, a ona tak naprawdę jest w naszych sercach. Każdy z nas może nieść prawdziwą pomoc i wsparcie zarówno bliskim osobom, jak i samemu sobie. Ucieczka przed współodczuwaniem jest ucieczką przed miłością, a tylko na uczuciu miłości, bez ocen, bez lęku, możemy zbudować relację wsparcia i nieść pomoc, która będzie dawać ukojenie.

Nasze serca i dusze w trakcie całego naszego życia z pewnością wiele wycierpiały, dlatego nie chcemy się narażać na kolejne momenty bólu i robimy wszystko, aby ich uniknąć. Zamykamy się nie tylko na innych ludzi, którzy mogliby nas zranić, ale przede wszystkim na samych siebie i na życie. Na życie prawdziwe, które wiąże się z działaniem, czuciem, myśleniem i byciem. W ten sposób mamy nadzieję, że ochronimy siebie i swoje emocje przed cierpieniem i lękiem. Niestety, naszego serca nie możemy oszukać, ono zawsze będzie chciało czuć i żyć, także w chwilach trudnych dla innych, w chwilach bólu, bo w życiu oprócz momentów radości są też momenty trudne. Ulga dla Ciebie i dla chorego zacznie się wtedy, kiedy usiądziesz blisko, ujmiesz rękę tej osoby, spojrzysz jej w oczy i powiesz: „Jestem przy Tobie, po prostu jestem blisko, nie jesteś sam”. Przez chwilę możemy mieć wrażenie, że takie otwarcie się na emocje drugiej cierpiącej osoby może być zbyt trudne i przysporzyć cierpienia nam samym, ale tak się nie stanie. Otwarcie się na miłość, dzielenie się nią oraz współczucie, które nie jest oparte na litości i poczuciu obowiązku, ale na chęci bycia blisko kochanej osoby, niosą spokój, ukojenie lęku i wielką radość, którą możecie przeżywać razem, bo macie siebie. Znika wtedy uczucie pustki i bezsensu. Wtedy nawet choroba ma większy sens, bo możecie być razem silni, kochający się, po prostu być. Nie są wtedy potrzebne jakieś konkretne słowa i rozmowy czy gorączkowe działania. Chodzi o bycie, o spojrzenie z miłością, o słowa: „Rozumiem, że jest Ci ciężko, jestem przy Tobie, po prostu jestem. Nie tylko po to, by podać Ci szklankę wody (po to oczywiście też), ale po to, by być z Tobą, byś nie czuł się samotny, byś czuł się kochany”.[…]

[…] zmierzenie się ze swoim lękiem, zaryzykowanie spotkania z cierpieniem, otwiera na prawdziwe życie, w którym trudności i choroby też mają miejsce. Wtedy pozostajesz żywy, pozostaje w Tobie ta delikatność, przestrzeń. Może Cię zaskoczę, ale przeżywanie choroby wcale nie musi być smutnym czasem, wręcz przeciwnie, śmiech uzdrawia, więc chory powinien śmiać się jak najwięcej, być pozytywny. Jeśli masz w sobie „radosną” energię, podziel się nią, a sam zobaczysz, jak cudowny jest to stan.

[…] tak samo, jak chorzy potrzebują naszego wsparcia i empatii, tak i my zdrowi potrzebujemy dzielić się swoim człowieczeństwem, miłością, być potrzebni. To cudowne dzielić razem piękne i radosne chwile, ale wielką wartością jest także umieć przeżywać wspólnie smutki i trudności. Takie właśnie jest życie, pełne różnych kolorów. Jeśli świadomie zrezygnujemy z jego niektórych odcieni, sądząc, że to nas przed czymś ochroni, rezygnujemy tak naprawdę z niego samego. Często jest tak, że zetknięcie się z poważną chorobą bliskiej nam osoby pomaga uporać się z własnymi lękami, poukładać w naszym życiu na nowo priorytety i odzyskać marzenia. Uczymy się mądrzej kochać najbliższych, rezygnujemy z małostkowości, dostrzegamy w codziennym zabieganiu małe radości. Uwierz zatem w siebie, w to, że możesz i umiesz być wsparciem. To nic trudnego, wystarczy tylko uchylić małe drzwiczki do twojego serca, przestać się bać. Zaufaj sobie i swoim reakcjom. Uwierz w powrót bliskiej Ci osoby do zdrowia i ją w tym ze wszystkich sił wspieraj. Ne rób tego swoim kosztem, tylko delikatnie, spokojnie, z ufnością i uśmiechem. Wystarczy być blisko, wystarczy obecność.

Fragment z książki „Przeżyć raka.Przewodnik dla chorych i bliskch.”, Autorka: Justyna Sobolewska-Noel
Kup w przedsprzedaży: http://fundacjaekomost.pl/749-2/
Wesprzyj akcję: https://polakpotrafi.pl/projekt/przezyc-raka

 

Komentarze Facebook

Pin It on Pinterest

Share This